Zaznacz stronę
  • ZNAKOWANIE | 2018 | wypalana skóra |170 x 230 cm

Praca dotyka problemu przynależności i wynikającego z niej przedmiotowego traktowania innych istot. Autorka nawiązała do popularnego wśród farmerów (najczęściej w USA) procederu wypalania na ciele zwierzęcia metki – znaku właściciela. Jej praca, choć pokazuje wypalane na skórze kwiatowe ornamenty, mówi o zakorzenionej w kulturze potrzebie znakowania własności lub terenu przez ludzi. Artystka zaznacza, że znakowanie zależnych istot przybiera różne, niekiedy ukryte formy dominacji i zawsze nabiera bolesnego odcienia.

W swojej twórczości skupia się na opowiadaniu, niekiedy w sposób pełen sarkazmu i ironii, trudnych historii, jakie są udziałem kobiet: rozwodów, rozstań, poronień. Zapisuje je w formie znaków, które zestawia z symbolami, ludowymi porzekadłami wpisującymi kobiety w role narzucone przez kreowaną przez mężczyzn tradycyjną kulturę.

  • BRANDING | 2018 | leather pyrography | 170 x 230 cm

The piece explores the notion of belonging and the resultant objectification of other species. The artist references the practice of livestock branding popular among farmers to identify their property. Although the images she burns into leather are floral ornaments, the artist discusses the deeply-rooted human need to mark what is ours. She stresses that marking inferior creatures takes different, sometimes covert forms, and is always tinged with pain.

In her work, she deals with difficult experiences faced by women, such as divorces, breakups and miscarriages, often relating them with sarcasm and irony. She presents them in the form of signs, symbols and folk sayings that force traditional, male-assigned gender roles uponnwomen.

  • DOLL | 2017 | druk, haft na jedwabiu |30 x 21 cm
  • LITANIA | 2018 | jedwab drukowany, haft |30 x 21  cm
  • POPIÓŁ I DIAMENTY

Instalacja, suknie ślubne, kartonowe trumny, 2016 (6 sztuk) Instalacja składa się z sześciu tanich kartonowych trumien kremacyjnych stosowanych powszechnie do spopielania zwłok oraz sześciu darowanych sukien ślubnych kobiet–rozwódek. Jak nakazuje tradycja — w której dorastałam — zmarły mąż jest chowany w trumnie na ślubnej sukni swojej żony. Umieściłam autentyczne, podarowane mi przez rozwódki suknie ślubne w kartonowych trumnach używanych do kremacji zwłok (zgodnie ze zwyczajem z okolic Oświęcimia chowania zmarłego męża na ślubnej sukni żony).

W filmie Wielkie żarcie z 1973 w reżyserii Marco Ferreriego grupce czterech mężczyzn popełniających zbiorowe samobójstwo z przejedzenia towarzyszy kobieta (nauczycielka Andrea, wprowadzona do fabuły jako figura kobiety — posłanniczki śmierci), przeprowadzającej kolejno każdego z bohaterów historii przez proces samounicestwienia. Tak też odczytuję figurę kobiety na moich rodzinnych oświęcimskich terenach: z reguły przeżywając swoich mężów, ścielą im trumny swoimi sukniami ślubnymi, dokonując ostatniego aktu zjednoczenia i ustanawiając trwanie związku małżeńskiego po śmierci.

IRONIC

płyta paździerzowa, stelaż metalowy

Praca powstała jako ostania w zestawie dotyczącym ślubów i rozwodów. Deska do prasowania skupia w sobie kilka wątków. Generalnie ułatwia prasowanie jako czynność higieniczno—estetyczno-porządkującą. Obrazuje również klątwę związaną ze ślubem: prasowanie sukni ślubnej ma sprowadzać nieszczęście. Jednak to, co najważniejsze w desce, to potencjalność wypadku, czegoś nieuchronnego, co może — choć nie musi — się zdarzyć. Nieszczęście, zniszczenie, poparzenie, wypadek. Falliczny kształt deski zdaje się namaszczać suknię ślubną, która na niej zostanie wyprasowana (lub ostatecznie przypalona, zniszczona) i odświeżona — do aktu przemiany. Odtąd suknia i deska stanowią jeden organizm — „na dobre i na złe”.

Paul Virilio interpretuje porządek natury zgodnie z ekonomią grzechu pierworodnego — łącząc porządek z „wypadkiem pierworodnym”. Jest nim nieredukowalna i nieusuwalna „skaza” wiążąca narodziny z umieraniem, życie ze śmiercią, początek z końcem, rozkwit z upadkiem. Dlatego też, idąc tym tropem, prace moje zawierają ten nierozdzielny dualizm.

  • WEDDING DRESS

bawełna drukowa wypalana żelazkiem, 2015

Rozbudowany zestaw prac, których tematem jest suknia ślubna, ma z jednej strony formę takiej sukni — fason tworzy układ śladów wypalanych żelazkiem, z drugiej ślady te przypominają o odwiecznym prawie własności: niczym oznakowane zwierzę hodowlane, kobieta przechodzi pod jurysdykcję nowego właściciela — męża.

  • TEGO KWIATU JEST PÓŁ ŚWIATU

tusz na jedwabiu, 2016

„Tego kwiatu jest pół światu” nawiązuje do ludowego przysłowia, z którego jest zaczerpnięty tytuł odnoszącego się do popularnej formy pocieszenia kawalera po utracie ukochanej. Ustawiony w drugim planie kontekst defloracji — utraty dziewictwa (ale też od łacińskiego „zrywania kwiatów”, czyli defloratio) — zwraca uwagę na kulturowe trywializowanie i lekceważenie tego transgresywnego aktu w życiu młodej kobiety. W warstwie wizualnej jest widoczne bezpośrednie nawiązanie do wielkoformatowych obrazów klasyka malarstwa amerykańskiego Georgii O’Keeffe — jest polemiką z jej przedstawieniami kwiatowych motywów w sposób sensualny, poważny i monumentalny — jako nieadekwatnymi do funkcjonujących dziś kontekstów: ulotności, perwersyjności czy też zwodniczości. Cykl miał ostudzić żar wzniosłości wprowadzony twórczością Amerykanki: tu kwiaty symbolizują cyniczne trofeum przynależne męskiej władzy jako sile ustanawiania oraz podporządkowywania społecznych mechanizmów i rytuałów utrzymujących męski dyskurs kulturowy.

Kwiaty to również krytycznie ujęty „motyw dekoracyjny”, przynależny „naturalnie” twórczości kobiet. Tytuł zaś to powiedzenie ludowe o sarkastycznym wydźwięku — tu również wspierającym i tak supremacyjną pozycję mężczyzny: to jawnie dyskredytująca kobiety forma pocieszenia kawalera, od którego odeszła dziewczyna / kobieta / narzeczona

  • ŁONO NATURY

haft, bawełna drukowa wypalana żelazkiem, 2015

Tematem tego zestawu małych wydruków (wizerunków autorki) haftowanych na bawełnie jest odczucie wstydu oraz doświadczenie opresyjności ujawniające emocje towarzyszące trudnemu okresowi adolescencji. Łono natury ujawnia poczucie wyobcowania kobiecego ciała przez kulturę i konieczność podjęcia próby jego powtórnej identyfikacji. Odwołując się do ironii przejawiającej się w wykorzystaniu haftu — tradycyjnej techniki zdobniczej oraz czynności odczytywanej jako jednoznacznie kobiecą — przyrównuję łono do łąki, dzikiej, pachnącej, gościnnej. Mechaniczne haftowane z pomocą zaprogramowanej maszyny powtarza „gest” natury (swobodnie, naturalnie, zgodnie z planem). Część prac w cyklu zawiera też motywy wypalone żelazkiem — nawiązując do wieloznaczności prasowania jako emblematycznej czynności przynależnej kobietom. To praca domowa wymagająca precyzji, wytrwałości i uwagi: należy dokładnie wygładzić wszelkie zgięcia, zmięcia i zmarszczki, nie uszkadzając materiału zbyt wysoką temperaturą. Dotyk zbyt gorącego żelazka zostawia wypalony ślad o kształcie kobiecego łona, idealnie przypasowując do siebie przedmiot — podmiot — działanie. Oparzenie może przybierać formę pocisku, łuski, cukierka, klepsydry lub intymnego trójkąta.

 

  • AfrerBefore

haft, druk na bawełnie, 2015

Cykl czterech prac wariantuje motywy kolorystyczne związane z popularnymi kolorami damskich rajstop jako — po pierwsze — „gorszące intymnością” nawiązanie do monumentalnego dzieła J.W. Goethego Farbenlehre oraz — po drugie — jako „poglądowe” kadry rejestracji wideo pod tym samym tytułem. Prosta czynność zakładania obcisłych rajstop w różnych „nieintymnych” sytuacjach, którą widzimy w filmie, podkreśla dwuznaczny aspekt zseksualizowanego elementu kobiecego dress code’u. Wstyd — jako kulturowa bariera karząca potrzebę (ale też przymus) indywidualnej ekspresji (głównie w wieku dorastania) — formatuje jednostkę, redukując ją do formy niekolizyjnego trybu społecznej machiny. Zużyte rajstopy są nakładane i zdejmowane z fragmentu kobiecego ciała (wykadrowanego „od pasa w dół”) w rytmie pospiesznie kończonej przerwy na drugie śniadanie lub wymuszony seks (zakładowe love story), pokazując męski ideał kobiety zdegradowanej do obiektu seksualnego „niskiej kategorii”: sprzątaczki, magazynierki, pakowaczki.

  • ŚWIEŻE

tusz na jedwabiu, 2016

Zastosowana metoda swobodnego, kontrolowanego rozlewania i lawowania tuszu na jedwabiu nawiązuje zarówno do drippingu Jacksona Pollocka, jak i do testu Rorschacha — wnioskowania o nieświadomych treściach psychicznych, cechach osobowości i zaburzeniach psychicznych przez odczytywanie obrazów i znaczeń pozornie generowanych przez te plamy. Wizerunki kwiatów powstały przypadkowo w wyniku naturalnego układania się plam tuszu w kształt róży (nie był to zamysł, ale przypadek). Każda plama krwi wygląda inaczej. „Róże” powstawały w codziennym rytmie: jeden dzień — jedna róża / plama. Ten cykl powtarza proces poronny rozłożony w czasie. Konkretny przypadek / proces (historia rodzinna), który posłużył za treść pracy trwał 35 dni — i tyle jest „róż” (poRONIENIE).

  • BOLIMIA

jedwab drukowany, haftowany, 2015

Będąc najwcześniejszym cyklem w zestawie, „Bolimia” odnosi się do pierwszych spraw intymnych, wychodząc od problemu nieakceptacji własnego ciała — jako „powidoku” okresu pokwitania: pierwszej miesiączki, pierwszych zmian fizycznych, w tym estetycznych (owłosienie, zmiany skórne). To rozważania na temat utraty niezachwianej wiary w jedność z własnym ciałem, jego posłuszeństwo i przewidywalność. Ta utrata pewności i kontroli prowadzi do kompulsywnych reakcji i rozpaczliwych prób zachowania „prawa własności” do swojego ciała. Najbardziej powszechnymi reakcjami na ten stan rzeczy są anoreksja i bulimia. „Bolimie” to wizualizacja skrywanego pod woalem wstydu cierpienia związanego z psychiczną aberracją wyniszczającą (skutecznie) ciało. Ładna buzia udekorowana kolorowymi „haftami” — wymiocinami współczesnego konsumpcyjnego i wizerunkowego terroru. Decyzja o użyciu własnej twarzy jako „obszaru operacyjnego” dla tych „adolescencyjnych” manipulacji jest grą z automatyzmem utożsamiania przedstawianej postaci z realną osobą. „Ja to ktoś inny” — jak napisał Arthur Rimbaud — można tu czytać dosłownie i w przenośni: nie obarczaj mnie winą za chorobę świata — przypatrz się wpierw sobie, bo to ty sam skrywasz odpowiedź. W tym sensie te prace, jak i inne wybrane na habilitacyjny korpus, są rodzajem krzywego zwierciadła, w którym przejrzeć ma się widz. To, czy da się zwieść, czy nie — zależy od jego nastawienia i otwartości. Kobiety–artystki bardzo często używają własnej twarzy / wizerunku jako narzędzia perswazji: erotyczne czy jawnie seksualne manifestacje i narracje zawierają duży ładunek ironii i autoparodii. Idąc tropem Luce Irigaray i jej programu — prawdziwe i głębokie przeobrażenie kultury możliwe jest tylko poprzez stworzenie — wysiłkiem kobiet — nowego języka opierającego się na parodii i teatralizacji stereotypowych kobiecych zachowań, na tworzeniu przez nie zniekształceń i przesunięć w obrębie obrazów i znaczeń w celu „unicestwiania efektów fallocentrycznego dyskursu”. Zastosowana przez body artystki strategia uwodzenia i ostentacyjnej manifestacji seksualnej atrakcyjności miała skutecznie uderzyć w fallocentryczny, kulturowy monolit struktury społecznej. Akcentując rolę fizycznej atrakcyjności, mimowolnie uczyniły twarz kobiety skutecznym medium manipulacji i artystycznej gry.

  • SłodyczeNaboje

jedwab przypalany żelazkiem, 2015

Rozbudowany cykl przedstawia odciski wypalonego żelazka przywołującego kształt kobiecego łona oraz łuski naboju. Nazwa zaś odsyła do lat dzieciństwa — szyldów nad wejściem do małych sklepików oferujących „słodycze i napoje”. To przede wszystkim trawestacja oparta na dźwiękowym podobieństwie słów, które celnie pokazuje (ukrytą pod pozornie zabawną grą słów) zasadę łączenia przeciwieństw — pragnienia / pożądania oraz poczucia winy / kary (słodycz i ból: landrynkowy smak zmieszany się w ustach ze smakiem krwi).